21 listopada 2014

,,Jutro zginie ostatni ślad i zapomnicie,że byłam tu..."

I tak mija kolejny miesiąc siedzenia w domu,papierologia związana z załatwianiem indywidualnego nauczania to cyrk. Najgorsze w tym wszystkim jest to,że nie potrafię się zmusić do nauki. Nie mogę się skupić. Na niczym nie mogę się skupić,jedyną twórczą rzeczą jaką robię jest robienie na drutach..to pomaga mi się odstresować. Mimo moich trzęsących rąk daję radę to robić. Moja egzystencja jest beznadziejna, nie robię nic. ,,Żyje na świecie,lecz ach nie dla świata". Od kiedy nie chodzę do szkoły jestem bardzo samotna... "Przyjaciele",jednak nimi nie są. Na początku mojej nieobecność ktoś się jeszcze odzywał,ale zapraszali mnie "na piwo". Gdy okazało się,że nie powinnam pić przy braniu leków,zaproszenia towarzyskie ucichły. Czuję, że mają mnie w głębokim poważaniu i to boli. aaa... zapomniałam mam też "chłopaka" i mimo to czuję się okropnie samotną osobą. Nigdy go nie ma wtedy,gdy potrzebuję. Rani mnie głupstwami,którymi ja tak się przejmuję. A ja po prostu chcę, żeby komuś na mnie zależało, żeby ze mną był...żeby mnie kochał,tak jak kiedyś P. Czy to wiele? Wiem jedno..zbyt łatwo przywiązuje się do ludzi.
"Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz..."