21 listopada 2014

,,Jutro zginie ostatni ślad i zapomnicie,że byłam tu..."

I tak mija kolejny miesiąc siedzenia w domu,papierologia związana z załatwianiem indywidualnego nauczania to cyrk. Najgorsze w tym wszystkim jest to,że nie potrafię się zmusić do nauki. Nie mogę się skupić. Na niczym nie mogę się skupić,jedyną twórczą rzeczą jaką robię jest robienie na drutach..to pomaga mi się odstresować. Mimo moich trzęsących rąk daję radę to robić. Moja egzystencja jest beznadziejna, nie robię nic. ,,Żyje na świecie,lecz ach nie dla świata". Od kiedy nie chodzę do szkoły jestem bardzo samotna... "Przyjaciele",jednak nimi nie są. Na początku mojej nieobecność ktoś się jeszcze odzywał,ale zapraszali mnie "na piwo". Gdy okazało się,że nie powinnam pić przy braniu leków,zaproszenia towarzyskie ucichły. Czuję, że mają mnie w głębokim poważaniu i to boli. aaa... zapomniałam mam też "chłopaka" i mimo to czuję się okropnie samotną osobą. Nigdy go nie ma wtedy,gdy potrzebuję. Rani mnie głupstwami,którymi ja tak się przejmuję. A ja po prostu chcę, żeby komuś na mnie zależało, żeby ze mną był...żeby mnie kochał,tak jak kiedyś P. Czy to wiele? Wiem jedno..zbyt łatwo przywiązuje się do ludzi.
"Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz..."

26 października 2014

"Pomiędzy tymi, którzy mogą spać, a tymi, którzy spać nie mogą, rozciąga się przepaść. To jeden z najgłębszych podziałów ludzkości."

postanowiłam zmienić adres bloga..tamten był za długi,a ten lepiej oddaje co tu się będzie znajdować. tytuł dzisiejszego posta odnosi się do moich nocnych problemów. tej nocy nastąpiła zmiana czasu z letniego na zimowy. można powiedzieć,że cofnęliśmy się w czasie. Ja oczywiście nie mogłam spać. nie spałam do 3? choć nie nie spałam do 2. bo przecież zaraz po wybiciu 3 mój zegarek cofnął się do 2... problemy ze snem to jedna z gorszych przypadłości,a gdy wezmę za późno leki to już mogę się pożegnać ze spokojną nocą. warianty są dwa,albo budzę się co godzinę z dokładnością co do minuty lub nie śpię do 3 i późniejszych godzin. przy czym pierwszy wariant jest częstszy,gdy chodzę do szkoły. a teraz do niej nie chodzę,bo nie potrafię. stresuję się, mdleje, nie mogę się skupić. w domu też nie potrafię przyłożyć się do nauki,prędzej będę siedzieć i patrzeć się w ścianę. to wszystko nie ma dla mnie głębszego sensu. nie widzę swojej przyszłości. wszyscy już straszą maturą, a ja nie wiem co chcę zdawać. hm..czy biol-chem to był dobry wybór? a jakie studia? nie wiem, nie wiem, nie wiem. ,,nie wiem" to ostatnio jest moja najczęstsza odpowiedź na pytania. Jak się czujesz? nie wiem. Co zjesz? nie wiem. Żyjesz? nie wiem.

15 października 2014

,,Nie jestem łatwa w związkach to jedno,a w tych wyznaniowych to już na pewno"

A miały być tak pięknie... i co wszystko runęło,jak domek z kart. Wracam tu,bo moja stara znajoma wróciła do mnie. Pani depresja w swej ulubionej jesiennej aurze. Piszę tu,bo w sumie nie mam z kim o tym rozmawiać,a chyba wylewanie z siebie tego wszystkiego też jest pewną formą terapii,nie? Co u mnie? nihil novi. Dalej chodzę do tego cudownego liceum,moja matka dalej siedzi..o tylko już nie mam swojej drugiej połówki. Widać nigdy to nie była moja druga połowa tylko substytut,ale tak się zdarza,że ludzie się rozstają. Jejku dalej jestem taka chaotyczna;super! Stwierdziłam ostatnio,że są dwie Natalie,dwie w jednym ciele,umyśle.. ta pierwsza jest wygadana,roześmiana,sypie ripostami,jak z rękawa-istna dusza towarzystwa i ta druga smutna,depresyjna,w której istnienie nikt wierzy. I w sumie nie dziwne,bo jak taka radosna osoba może mieć depresje? a i może... podobno większość satyryków,kabareciarzy ma jakieś problemy. Może to też moja droga? pozdrawiam Natalia