15 października 2014
,,Nie jestem łatwa w związkach to jedno,a w tych wyznaniowych to już na pewno"
A miały być tak pięknie... i co wszystko runęło,jak domek z kart. Wracam tu,bo moja stara znajoma wróciła do mnie. Pani depresja w swej ulubionej jesiennej aurze. Piszę tu,bo w sumie nie mam z kim o tym rozmawiać,a chyba wylewanie z siebie tego wszystkiego też jest pewną formą terapii,nie? Co u mnie? nihil novi. Dalej chodzę do tego cudownego liceum,moja matka dalej siedzi..o tylko już nie mam swojej drugiej połówki. Widać nigdy to nie była moja druga połowa tylko substytut,ale tak się zdarza,że ludzie się rozstają. Jejku dalej jestem taka chaotyczna;super! Stwierdziłam ostatnio,że są dwie Natalie,dwie w jednym ciele,umyśle..
ta pierwsza jest wygadana,roześmiana,sypie ripostami,jak z rękawa-istna dusza towarzystwa i ta druga smutna,depresyjna,w której istnienie nikt wierzy. I w sumie nie dziwne,bo jak taka radosna osoba może mieć depresje? a i może... podobno większość satyryków,kabareciarzy ma jakieś problemy. Może to też moja droga?
pozdrawiam
Natalia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz