31 sierpnia 2011
dziś,31.08
ta..jakby to zacząć.cóż dzień jak zawsze,jak zwykle nie obudziłam się na śniadanie,więc jadłam sama.potem zaczęto mnie poganiać by jechać na jakże cudowne targowisko na ul.Bakalarskiej by kupić buty do szkoły.Po 1h..szukania i mojego ogólnego załamania,bo nigdzie nie było butów w moim rozmiarze w końcu kupiłam trampki.z jakże cudnego bazaru zostałam wyciągnięta na nowy świat,by się powłóczyć.Z włóczenia były nici,gdyż Majkę obtarły martensy (słowem 1:0 dla glanów,które nie obcierają,a przynajmniej moje). Z braku laku postanowiłyśmy siedzieć pod pomnikiem Mikołaja Kopernika,ale zastrzegam,że my nie należymy do typowej młodzieży przesiadującej w tym miejscu.Nie jesteśmy a)bananami,b)"skejcikami",c)lansami...my jesteśmy sobą.wprost wyśmiewamy się z takich osób,które są nie świadome swojej śmieszności.siedząc pod tym pomnikiem miałam okazję poznać Janusza Korwina-Mikke.Jestem dumna z siebie,gdyż poprosiłam go o autograf wzbudzając podziw u Majki.podsumowując nie było tak źle pomijając jeden fakt,ale o Mr.A.opowiadać nie będę.Ach..lubię tak przynudzać,pewnie i tak nikt tego nie czyta.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Hahaha, tak wzbudziłaś tym mój szczery podziw <3
Prześlij komentarz