smutna,uśmiechnięta dziewczyna
10 stycznia 2015
,,Twoje nagie ciało powinno należeć tylko do tych, którzy zakochują się w twojej nagiej duszy."
i stało się...w końcu jestem szczęśliwa. szczęście znalazłam zupełnie przypadkowo i tak nagle. jest to dla mnie ogromna zmiana, śmiało mogę powiedzieć, że moje życie obróciło się 180 stopni; jest mi z tym wspaniale. patrząc z perspektywy poprzednich postów ten jest taki inny, radosny? Natalia i radość, taka czysta i nieudawana.. hm dziwne.
lecz są rzeczy na tym świecie, o których nie śniło się nawet filozofom.
21 listopada 2014
,,Jutro zginie ostatni ślad i zapomnicie,że byłam tu..."
I tak mija kolejny miesiąc siedzenia w domu,papierologia związana z załatwianiem indywidualnego nauczania to cyrk. Najgorsze w tym wszystkim jest to,że nie potrafię się zmusić do nauki. Nie mogę się skupić. Na niczym nie mogę się skupić,jedyną twórczą rzeczą jaką robię jest robienie na drutach..to pomaga mi się odstresować. Mimo moich trzęsących rąk daję radę to robić. Moja egzystencja jest beznadziejna, nie robię nic. ,,Żyje na świecie,lecz ach nie dla świata". Od kiedy nie chodzę do szkoły jestem bardzo samotna... "Przyjaciele",jednak nimi nie są. Na początku mojej nieobecność ktoś się jeszcze odzywał,ale zapraszali mnie "na piwo". Gdy okazało się,że nie powinnam pić przy braniu leków,zaproszenia towarzyskie ucichły. Czuję, że mają mnie w głębokim poważaniu i to boli. aaa... zapomniałam mam też "chłopaka" i mimo to czuję się okropnie samotną osobą. Nigdy go nie ma wtedy,gdy potrzebuję. Rani mnie głupstwami,którymi ja tak się przejmuję. A ja po prostu chcę, żeby komuś na mnie zależało, żeby ze mną był...żeby mnie kochał,tak jak kiedyś P. Czy to wiele? Wiem jedno..zbyt łatwo przywiązuje się do ludzi.
"Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz..."
26 października 2014
"Pomiędzy tymi, którzy mogą spać, a tymi, którzy spać nie mogą, rozciąga się przepaść. To jeden z najgłębszych podziałów ludzkości."
postanowiłam zmienić adres bloga..tamten był za długi,a ten lepiej oddaje co tu się będzie znajdować. tytuł dzisiejszego posta odnosi się do moich nocnych problemów. tej nocy nastąpiła zmiana czasu z letniego na zimowy. można powiedzieć,że cofnęliśmy się w czasie.
Ja oczywiście nie mogłam spać. nie spałam do 3? choć nie nie spałam do 2. bo przecież zaraz po wybiciu 3 mój zegarek cofnął się do 2...
problemy ze snem to jedna z gorszych przypadłości,a gdy wezmę za późno leki to już mogę się pożegnać ze spokojną nocą. warianty są dwa,albo budzę się co godzinę z dokładnością co do minuty lub nie śpię do 3 i późniejszych godzin. przy czym pierwszy wariant jest częstszy,gdy chodzę do szkoły. a teraz do niej nie chodzę,bo nie potrafię. stresuję się, mdleje, nie mogę się skupić. w domu też nie potrafię przyłożyć się do nauki,prędzej będę siedzieć i patrzeć się w ścianę. to wszystko nie ma dla mnie głębszego sensu. nie widzę swojej przyszłości. wszyscy już straszą maturą, a ja nie wiem co chcę zdawać. hm..czy biol-chem to był dobry wybór? a jakie studia? nie wiem, nie wiem, nie wiem. ,,nie wiem" to ostatnio jest moja najczęstsza odpowiedź na pytania. Jak się czujesz? nie wiem. Co zjesz? nie wiem. Żyjesz? nie wiem.
15 października 2014
,,Nie jestem łatwa w związkach to jedno,a w tych wyznaniowych to już na pewno"
A miały być tak pięknie... i co wszystko runęło,jak domek z kart. Wracam tu,bo moja stara znajoma wróciła do mnie. Pani depresja w swej ulubionej jesiennej aurze. Piszę tu,bo w sumie nie mam z kim o tym rozmawiać,a chyba wylewanie z siebie tego wszystkiego też jest pewną formą terapii,nie? Co u mnie? nihil novi. Dalej chodzę do tego cudownego liceum,moja matka dalej siedzi..o tylko już nie mam swojej drugiej połówki. Widać nigdy to nie była moja druga połowa tylko substytut,ale tak się zdarza,że ludzie się rozstają. Jejku dalej jestem taka chaotyczna;super! Stwierdziłam ostatnio,że są dwie Natalie,dwie w jednym ciele,umyśle..
ta pierwsza jest wygadana,roześmiana,sypie ripostami,jak z rękawa-istna dusza towarzystwa i ta druga smutna,depresyjna,w której istnienie nikt wierzy. I w sumie nie dziwne,bo jak taka radosna osoba może mieć depresje? a i może... podobno większość satyryków,kabareciarzy ma jakieś problemy. Może to też moja droga?
pozdrawiam
Natalia
28 października 2013
I can't escape this hell so many times I've tired.
I gdy myślałam,że wszystko będzie już okey,gdy zdążyłam uwierzyć wszystko się posypało...może zacznę od początku.
nie pamiętam,kiedy ostatni raz pisałam i w sumie nie chcę mi się sprawdzać,bo po co? w tym roku poszłam do liceum,zmiana szkoły,ludzi,nauczycieli ogólnie całego środowiska:tak bałam się,jak cholera.ale nie to było najgorsze.pod koniec sierpnia tuż przed rozpoczęciem roku,moją matkę znowu zamknęli.Nagle ni z tego ni z owego skończyła jej się przerwa w karze.Na początku trafiła do szpitala,skąd potem..wiadomo,gdzie.byłam strasznie załamana(nadal jestem?). Płakałam dzień w dzień,czasem 15 min,czasem ponad godzinę.Kłóciłam się ze wszystkimi dosłownie darłam się na domowników.bo byłam tak okropnie zła na cały świat,bo stało się to,czego najbardziej się bałam...że znowu zostanę SAMA.i w sumie rzeczy jestem sama.tak bardzo samotna w swoim domu.nie czuje oparcia w babci,wprost przeciwnie,czasami traktuje mnie,jak zwykłego gnoja.ale zawsze byłam gorsza,bo liczy się tylko Ola i dzieci.niezależnie od tego,jakbym się starała.Niedawno byłam na widzeniu u mamy,cieszyłam się,lecz z drugiej strony wracałam bardzo smutna,bo uświadomiłam sobie,jak za nią tęsknie i jak bardzo jest mi bez niej źle,jest jaka jest,ale to moja MAMA i nic tego nie zmieni. Mogę pisać do niej listy i odwiedzać w każdą trzecią niedzielę miesiąca,ale co to daje nic...więzienie to najgorsza kara dla dzieci,nie dla rodziców.
14 września 2013
Jenny..mam na imię Jenny
Odkąd sięgam pamięcią zawsze było coś nie tak. W niełasce, w ciągłym nieszczęściu los bił na oślep. Szybko przestałam być dzieckiem, czy choć przez chwile byłam nim. I naprawdę nic co ludzkie mi obce nie jest. Zabawne jakie rzeczy potrafią czasem do głowy przyjść... A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję. Już w szkole ciągle pytali czy ze mną wszystko w porządku jest. Gdyby tylko wiedzieli, znali prawdę...
26 listopada 2012
,,Ale wiedz,że nie powiem Ci nic dobrego,nic złego też nie..."
Ojej,jak długo tu mnie nie było.trzy,dwa miesiące?coś koło tego.trochę się zmieniło,a może nie trochę tylko wiele.w dalszy, ciągu borykam się z moją najlepszą kumpelą depresją.przeżyłam z nią rok,ale dalej trwa przy mnie,choć co raz słabiej.Chyba w sierpniu pisałam o swych obawach co do powrotu do klasy,lecz powiem szczerze,że jest ok.przyjęli mnie nad wyraz miło.na dobry początek zostałam przewodniczącą klasy,jak na razie staram się jako tako wypełnić to zadanie.jedyne co mnie na początku uwierało w normalnych lekcjach to wszechobecny hałas.był to nagły powrót na głęboką wodę,lecz po miesiącu przyzwyczaiłam się...a w domu?jak to w domu też trochę się zmieniło.bachorki w weekendy chodzą do domu,więc jest przynajmniej chwila spokoju..o reszcie nie chcę mi się pisać.Ogólnie nic mi się dziś nie chcę,ten poniedziałek to strasznie pokręcony dzień.w końcu piszę dziś olimpiadę filozoficzną,ciekawe czy mi się uda?i czy intensywny kurs filozofii trwający 2 tygodnie miał jakikolwiek sens... to chyba na tyle.
Jedyne co wiem to, to że nic nie wiem inni zaś sądzą, że wiedzą to czego nie wiedzą. Sokrates
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)