uff...przed chwilą skończyłam sprzątać biurko.miałam tam istną sodomę i gomorę,stajnie Augiasza lub po prostu syf kiłę i mogiłę.sprzątanie zajęło mi 2,5 h.bardzo pracowite 2,5h.po posprzątaniu tego syfu nie mam siły.jak ja mogłam coś takiego wyhodować?w sumie jestem bałaganiarą,ale że aż taką o.O ?aż mi ręce opadają.w sumie nienawidzę sprzątać,ale dziś sprzątanie było dla mnie swego rodzaju katharsis.byłam wkurzona,gdy zaczęłam tę czynność,a teraz hm..istna oaza spokoju,może to dlatego,że nie mam siły?jutro znowu trzeba iść do szkoły kurfa! jak ja nienawidzę tego miejsca.ostatnimi czasy mam ochotę tak po prostu wyjść w środku lekcji,ale nie.bo ja jestem grzeczną dziewczynką i mi nie wypada wagarować.a jakby tak nie zdać? to by było śmieszne wywinąć taki numer kochanym rodzicom,ale po co męczyć się kolejny rok w tej szkole pff..nie ma sensu.co raz częściej myślę o tym by uciec z domu.postraszyć ich wszystkich troszkę,ale to też nie ma sensu,bo dowiem się,że jestem nieodpowiedzialną gówniarą.poza tym nawet nie ma,gdzie uciec.pff bredzę.
Natalia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz