tak i oto przed mną długo wyczekiwany weekend.i?i nic.
dzisiaj piszę wcześnie,bo potem mi się nie będzie chciało.ach to moje lenistwo.
jak na dzień wolny wstałam wybitnie wcześnie,gdyż obudziły mnie kochane bachorki.
zjadłam marne śniadanie,czerstwa bułka+szynka z biedronki (kurcze ile musieli zabić tych biedronek na szynkę)+pseudo ekologiczny pomidor z bazaru.zjedzenie posiłku spowodowało wzrost poziomu mojej pesymistycznej energii,więc postanowiłam spróbować upodobnić się do człowieka.przez poranną toaletę.po uczłowieczeniu stwierdziłam,że moje włosy są jeszcze bardziej zielone niż niebieskie,ale trudno im dziwniej wyglądam tym lepiej.po czym męczyłam się 0,5h by założyć kolczyk co nie jest prostą sprawą,bo te cholerne metalowe kuleczki od sztangi trudno się nakręca T,T.teraz siedzę w piżamie i zmagam się z dylematem,bo nie wiem w co się ubrać pierwszy raz mam ten dylemat czyż to przez obcowanie z tymi plastikami w szkole?czyżby zadziałała zasada kto z kim przystaje takim się staje...sama już nie wiem.przynajmniej na spotkanie klasowe pójdę w bieliźnie i trampkach,a co!
pozdrawiam Natalia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz