23 grudnia 2011
21 grudnia 2011
Nie chce wiele na Święta To wszystko o co proszę Chcę po prostu zobaczyć mojego ukochanego...
Święta?pff..nie czuje ich.jutro mam gwiazdkę klasową,jakbym mogła nie poszłabym na nią,po co mam się niby cieszyć i opychać słodyczami.koniec semestru i jak zwykle jest masa nawciskanych sprawdzianów;jutro milutko na ostatni dzień sprawdzian z wos'u,w poniedziałek:matma,a w wtorek niemiecki..ta jakbym nie miała nic innego do roboty przed świętami.dziś cały dzień spędziłam z książką w ręce,kochana klasa nawet nie mam z kim pogadać,więc chodzę z przeświadczeniem "Myślę,więc czytam".taaa..jestem no lifem,książkowym no lifem może molem?
Etykiety:
biblioteka,
boję się,
bredzę,
depresja,
dół,
fuck off,
grudzień,
nienawidzę
13 grudnia 2011
Takie zwykłe masz ciało, takie szare Takie nudne są dni, bo takie same
nie poszłam dziś do szkoły,bo się nie wyspałam.po tym jak obudziłam się o 7 poszłam dalej spać i spałam do 11:30.ogarnęłam się do godziny 13.żyć nie umierać.lubię takie małe lenistwo w domu.niedawno wróciłam od psychiatry(na marginesie jechałam do centrum 45 min przez cholerną demonstracje pff).mam przepisany nowy lek na dzień i skierowanie na nauczanie indywidualne do końca tego roku szkolnego.ciekawe czy te będą działać?muszę zacząć szukać terapii,bo bez tego nie będę mogła mieć nauczania indywidualnego:[więc szukam.znalazłam grupę w dogodnym miejscu z taką terapią jakiej potrzebuje tyle,że ramy wiekowe to "15-19" lat. kuwa! może się zakwalifikuje.brakuje mi tylko kilku miesięcy.mam taką nadzieje.zmieniając temat.rozpisuje właśnie stopień harcerski.w podpunkcie praca nad sobą wpisałam,że będę bardziej przestrzegać 8 punktu prawa harcerskiego "Harcerka jest zawsze pogodna"...pff cóż za ironia.ale mus to mus.żyje z dnia na dzień zobaczymy jak to będzie.
11 grudnia 2011
Myślałam, że uczę się, jak żyć, a uczyłam się jak umierać...
i po weekendzie.pewnie ten kto to będzie czytać o tej porze już śpi,ale ja nie śpię.bo?bo się cholera uczę.wiem,że wszystko odkładam na ostatnią chwilę,ale ten typ tak ma.zawsze tak robię i nie mogę się tego oduczyć,a mama się złości.trudno się mówi.Nat musi wykuć fizykę,bo będzie miała inaczej z niej jedynkę.jedynka=jeszcze większa złość mamusi.nauczanie indywidualne mnie zbawi.w końcu się ogarnę.zmieniając temat.ostatnio nic mnie nie cieszy,brak mi chęci.mama cały czas powtarza;Czy w tobie nie ma już życia?nic nie odpowiadam lub mówię nie wiem.może jestem żywym trupem?skoro mi życia brak.i tu mi się nasuwa myśl"Zachowuj się jak porządny trup" i tak będzie.z drugiej strony o jakie tu życie chodzi?pod względem biologicznym mój organizm żyje i działa bez zarzutów,więc jednak trupem być nie mogę.psychicznie?hm..i tu się można pobawić.bo mam wrażenie,że
Jestem cała od środka wypalona. Nie ma we mnie żadnych uczuć: ani miłości, ani nienawiścidziwne nie?taki ze mnie mutant popromienny.pf..który wypisuje chore brednie.
09 grudnia 2011
07 grudnia 2011
Nie nazwałabym się "Emo" zresztą nazywaj mnie jak chcesz...
AAA!Komputer,właściwe laptop uwielbiam cię Maćku..to chyba uzależnienie.przez ostatni czas nic ciekawego się nie działo.żyje jakbym nie żyła...w sumie jestem tak jakby mnie nie było.pewnie nikt by nie zauważył tego,że zniknęłam.czasem planuje ucieczkę,myślę nad tym co zabiorę ze sobą i kiedy wyjdę z domu,ale zawsze moje sumienie mnie powstrzymuje,a może to strach?
Koszmarne zjawy budzą Cię nocą
Miłości boisz się
Nawet gdy płaczesz starasz się ukryć
By Cię nie słyszał nikt
Etykiety:
anarchia,
boję się,
depresja,
dół,
grudzień,
mam dość,
nienawidzę,
nienormalna,
nuda,
Zła
04 grudnia 2011
Gimnazjum to mroczne miejsce,spędzam tam czas ze świrami...
Ostatnio pewne myśli nie dają mi spokoju,nie mogę przez nie spać.bo myślę o tym cholernym dupku.jak śpiewała Kylie Minogue:
Natalia
I just can’t get you out of my headczemu akurat on musiał pojawić się w moim życiu?pieprzony harcerzyk.może po prostu ja za bardzo się przejmuje?w końcu "love sucks"...tak to od dziś moje motto życiowe.czemu zawsze trafiam na takich ludzi?ech..w szkole też nie najlepiej;1 zagrożenie i 2 nie klasyfikacje.dobrze,że zacznę nauczanie indywidualne,może jakoś się z tego wygrzebię. moja cholerna wychowawczyni nawet nie zauważyła,że coś się ze mną dzieje...nikogo nie obchodzę,jestem tylko problemem.ech..to ciężki czas dla mnie,ale i dla moich bliskich,którzy nie wiedzą już co ze mną zrobić.przepraszam,że jestem taka absorbująca.samopoczucie poprawia mi "Pepper" moja złota rybka.patrzenie na nią mnie uspokaja..pff bredzę.
Natalia
25 listopada 2011
Dopóki nie skorzystałam z Internetu, nie wiedziałam, że na świecie jest tylu idiotów.
pff..w końcu piątek.po 7 godzinach lekcyjnych i zbiórce w końcu jestem wolna.jak mi się nic nie chcę.dziś piszę inaczej niż zwykle,bo piszę na bibliotecznym komputerze,gdyż mego kochanego laptopa zamordowano.otóż starsza siostra vel "wszystko pali mi się w rękach" zalała mi go coca colą.dziękuję.zakładam,że przez najbliższy czas po prostu nie będę pisać,ale potem przywalę esejem z podwójną dawką mego pesymizmu.ostatnio dość równo się uczę.zostałam trójkową uczennicą.cóż to przez brak motywacji i chęci.w tym roku mam wyjebane.z serii oby zdać.reszta mnie nie obchodzi.ach to takie egoistyczne.
Natalia
Natalia
Etykiety:
biblioteka,
listopad,
nienawidzę,
nienormalna,
nuda,
szkoła
22 listopada 2011
Bądź kim chcesz – pieprz opinię innych. Nie bądź jednym z tych stereotypowych ludzi.
haha..tym razem zacznę od opisania śmiesznej sytuacji,która mi się przydarzyła.
jak wiadomo ja jako grzeczne dziecko na religię nie uczęszczam,więc gdy konowały z mojej klasy siedzą na religii ja jestem w bibliotece.chwilę przed dzwonkiem wyszłam z biblioteki by usiąść na korytarzu w śród szafek.zadzwonił dzwonek ja pogrążyłam się w pisaniu sms.ku mojemu zdziwieniu...pewien trzecioklasista skwitował mnie głośnym okrzykiem "KU*WA EMO!"...taa..to było dziwne.czemu ludzie muszą wszystko nazwać,bo to czego nie nazwą jest dla nich dziwne.osobiście nie utożsamiam się z żadną subkulturą i takie komentarze mnie bawią...bo co?nie można wyglądać inaczej?odstawać :)nie powiem,żebym była kolorowym ptakiem odcinającym się na tle szarego społeczeństwa.nie.ja odcinam się jeszcze większą szaro burością,a właściwie czernią.nosze jej wszystkie odcienie;czarny,mroczny czarny,czarny czarny,głęboka czerń.. itd. i znowu nasuwa mi się ten cytat z piosenki:
Natalia
jak wiadomo ja jako grzeczne dziecko na religię nie uczęszczam,więc gdy konowały z mojej klasy siedzą na religii ja jestem w bibliotece.chwilę przed dzwonkiem wyszłam z biblioteki by usiąść na korytarzu w śród szafek.zadzwonił dzwonek ja pogrążyłam się w pisaniu sms.ku mojemu zdziwieniu...pewien trzecioklasista skwitował mnie głośnym okrzykiem "KU*WA EMO!"...taa..to było dziwne.czemu ludzie muszą wszystko nazwać,bo to czego nie nazwą jest dla nich dziwne.osobiście nie utożsamiam się z żadną subkulturą i takie komentarze mnie bawią...bo co?nie można wyglądać inaczej?odstawać :)nie powiem,żebym była kolorowym ptakiem odcinającym się na tle szarego społeczeństwa.nie.ja odcinam się jeszcze większą szaro burością,a właściwie czernią.nosze jej wszystkie odcienie;czarny,mroczny czarny,czarny czarny,głęboka czerń.. itd. i znowu nasuwa mi się ten cytat z piosenki:
Mam same czarne myślicała ja.hm..dziś jakoś tak inaczej...
Czarny jest mój cień
Pomalowałem się na czarno
Farba ma to czerń
Natalia
Etykiety:
anarchia,
bredzę,
depresja,
listopad,
nienawidzę,
nienormalna,
nuda,
refleksja,
Zła
20 listopada 2011
19 listopada 2011
Gdzie oni są?ci wszyscy moi przyjaciele...zabrakło ich,choć zawsze było ich niewielu.
hm..i znowu siedzę sama w domu.dziś to mi nie przeszkadza.mogłam spokojnie się ogarnąć.gdy siedzę sama lubię podenerwować sąsiadów z dołu puszczając na full system of a down.chcieli wojny?to ją mają :).taka akcja małego sabotażu,a to potupie w glanach,upuszczę metalową miskę lub posłucham ostrej muzyki.ech..wredność i złośliwość moja nie ma granic.przeżyłam jakoś ten tydzień nauki z dwoma dniami przerwy,lecz to nie były 2 leniwe dni,ech nie.kułam historię,a i tak nic z tego nie wyszło.wracając do dnia bieżącego.był u mnie kumpel.przez co miałam przez 4h cały czas odpały.nie miałam czasu nie złe myśli.lubię towarzystwo pozytywnych ludzi.godzinę temu wróciłam z teatru byłam na sztuce "39 steps"rzekłabym brzydko,że to zajebista komedia kryminalna,ale dziewczynce nie przystoi :)
Natalia
Natalia
15 listopada 2011
Lonely day...
Such a lonely day
Should be banned
It's a day that I can't stand
jest mi zimno.czuje w sobie wielką pustkę.to uczucie nie jest przyjemne.jakbym miała w sobie czarną dziurę,która wchłania wszystkie uczucia.jestem zagubiona w tym życiowym labiryncie...jutro mam iść do psychiatry.znowu pogadam trochę i dostanę leki.depresja jest bardzo ciężką chorobą duszy.Depresja polega na tym, że chory nie potrafi się starać, a nawet kiedy się stara, to nie potrafi. to jest prawda.nie zależy mi na niczym.to nawet nie jest lenistwo.dla mnie to po prostu nie ma sensu.ech...ten blog zaczyna wyglądać jak brednie jakiegoś porąbanego emo dziecka.chyba sobie palnę w łeb.
Natalia
Should be banned
It's a day that I can't stand
jest mi zimno.czuje w sobie wielką pustkę.to uczucie nie jest przyjemne.jakbym miała w sobie czarną dziurę,która wchłania wszystkie uczucia.jestem zagubiona w tym życiowym labiryncie...jutro mam iść do psychiatry.znowu pogadam trochę i dostanę leki.depresja jest bardzo ciężką chorobą duszy.Depresja polega na tym, że chory nie potrafi się starać, a nawet kiedy się stara, to nie potrafi. to jest prawda.nie zależy mi na niczym.to nawet nie jest lenistwo.dla mnie to po prostu nie ma sensu.ech...ten blog zaczyna wyglądać jak brednie jakiegoś porąbanego emo dziecka.chyba sobie palnę w łeb.
Natalia
13 listopada 2011
Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?
uff...przed chwilą skończyłam sprzątać biurko.miałam tam istną sodomę i gomorę,stajnie Augiasza lub po prostu syf kiłę i mogiłę.sprzątanie zajęło mi 2,5 h.bardzo pracowite 2,5h.po posprzątaniu tego syfu nie mam siły.jak ja mogłam coś takiego wyhodować?w sumie jestem bałaganiarą,ale że aż taką o.O ?aż mi ręce opadają.w sumie nienawidzę sprzątać,ale dziś sprzątanie było dla mnie swego rodzaju katharsis.byłam wkurzona,gdy zaczęłam tę czynność,a teraz hm..istna oaza spokoju,może to dlatego,że nie mam siły?jutro znowu trzeba iść do szkoły kurfa! jak ja nienawidzę tego miejsca.ostatnimi czasy mam ochotę tak po prostu wyjść w środku lekcji,ale nie.bo ja jestem grzeczną dziewczynką i mi nie wypada wagarować.a jakby tak nie zdać? to by było śmieszne wywinąć taki numer kochanym rodzicom,ale po co męczyć się kolejny rok w tej szkole pff..nie ma sensu.co raz częściej myślę o tym by uciec z domu.postraszyć ich wszystkich troszkę,ale to też nie ma sensu,bo dowiem się,że jestem nieodpowiedzialną gówniarą.poza tym nawet nie ma,gdzie uciec.pff bredzę.
Natalia
Natalia
12 listopada 2011
Jestem cała od środka wypalona. Nie ma we mnie żadnych ,uczuć: ani miłości, ani nienawiści mylisz się przeto, mówiąc, że was nienawidzę. Nawet tego we mnie nie ma.
Długi weekend spędzam u taty.jest fajnie,na prawdę.dziś byliśmy na zakupach,a po zjedzeniu obiadu byliśmy na konwencie tatuażu w PKiN,a po powrocie zrobiliśmy pizze.tata się stara i to bardzo...mi się to wszystko podoba.tylko nie potrafię się cieszyć.siedzę przed komputerem i słucham muzyki.jest mi bardzo smutno.nie potrafię sprecyzować czemu jest mi smutno.jest to męczące.mam wrażenie,że żyje w jakiejś innej rzeczywistości.mój świat jest szary,bury i ponury jak ja.podobno jestem wielką egoistką.słyszę,że myślę tylko o sobie,że dla mnie liczę się tylko ja i nikt inny.te słowa mnie bolą.może i jestem egoistką,ale nie jest to do końca moja wina.podobno jedynacy są urodzonymi egoistami.niby to wszystko zależy od wychowania...boję się.nie wiem dokładnie czego,ale się boję.odczuwam strach podczas zasypiania...to jest dziwne i nienormalne.ja cała jestem nienormalna.przecież to wszystko co piszę to jakieś wariackie brednie...ech..oddychaj głęboko.nie chcę się popłakać.ostatnio robię to za często.nie radzę sobie z niczym.chcę zniknąć.by wszyscy dali mi spokój.bym nie musiała chodzić do tej pieprzonej szkoły,w której nikt mnie nie rozumie i robię dobrą minę do złej gry...nie wiem czy nauczanie indywidualne coś zmieni.może jestem już tak popieprzona,że nic mi nie pomoże?!tak na prawdę nikt mnie nie rozumie.co oni mogą wiedzieć? te wszystkie przytakiwanie mi.tak,tak idź na terapię,tak zacznij uprawiać sport.walcie się!co wy możecie wiedzieć.albo to;Natalia czego potrzebujesz?może czegoś chcesz?wiecie czego chcę?cholernego spokoju,żebyście się wszyscy od mnie odwalili.macie teraz problem co?nie wiecie jak się ze mną obchodzić?co mi może zaszkodzić,a co nie?nie jestem żadnym śmierdzącym jajkiem.jestem zagubionym człowiekiem.młodym ptakiem,któremu coś połamało skrzydła.smutną małą dziewczynką,która zgubiła swoją kochaną przytulankę...
Natalia...
Natalia...
Etykiety:
depresja,
dół,
fuck off,
listopad,
mam dość,
nienawidzę,
nienormalna,
walcie się,
Zła
10 listopada 2011
Żyłam na świecie; lecz, ach! nie dla świata... Dziady II
cóż życie toczy się dalej.staram się je zmienić drobnymi krokami.ostatnio była to zmiana koloru włosów.teraz mam czerwono-bordowe włosy,podobno wyglądam w nich lepiej,a przed wszystkim mniej ponuro.jednak z czarnych ubrań nie zrezygnuje w tym kolorze czuję się najlepiej.wracając do tematu sportu całkiem możliwe jest to,że wrócę do jazdy figurowej na łyżwach...jest to dość dziwne.jednak gdy jeżdżę na łyżwach czuje się wolna jak ptak i nic mnie nie obchodzi.muszę zacząć próbować samej sobie radzić z chorobą,bo proszki chyba nie działają na mnie tak jak powinny.mama cały czas się strasznie martwi o mnie i boi się o to,że sobie z tym nie poradzimy.też się tego boję.nie chcę skończyć w szpitalu psychiatrycznym ta myśl mnie przeraża...
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
Etykiety:
boję się,
bredzę,
chora,
depresja,
dół,
listopad,
nienawidzę,
nienormalna,
refleksja,
Zła
08 listopada 2011
Nie chce o tym myśleć,Nie chce o tym mówić,Mam już tego dość...
dzień jak zawsze...szkolna rutyna do,której przyzwyczaić się nie mogę.wtorki są najlżejszym dniem w tygodniu.mam w sumie tylko 3 lekcje,na których muszę myśleć..w sumie 2;polski i matma.reszta jakoś zleci.dziś musiałam się wysilić tylko na matematyce.chyba mi nie wyszło.myślenie boli...nie ćwiczyłam na wf,bo moje chorubsko daje jeszcze o sobie znać.na drugiej lekcji miałyśmy lekcje i pogadankę prozdrowotną...po tej pogadance doszłam do wniosku,że powinnam zacząć uprawiać jakiś sport.by zająć swój czas.by się wyżyć i nie myśleć o tym wszystkim,skupić się tylko na sobie.może to by mi pomogło.tylko problem jaką dyscyplinę wybrać?indywidualną czy może zespołową?trenować wyczynowo czy rekreacyjnie?jak znam życie..ten pomysł zniknie tak szybko jak powstał.kochana rodzina ugasi mój zapał.zawsze mówią,że mam do wszystkiego słomiany zapał i nigdy nic nie robię do końca.może nie potrafię,albo nikt mnie tego nie nauczył...lub po prostu do niczego się nie nadaję.
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
07 listopada 2011
Czas depresji jest złym czasem, od którego chciałoby się uciec, ale nie ma gdzie...
Jestem zdrowa,więc zaczęłam chodzić do szkoły..to takie dziwne.nie poszłam na pierwszą lekcje,bo prawię zemdlałam w domu,więc mama z babcią napasły mnie czekoladą.
oczywiście się popłakałam,bo usłyszałam,że robię wszystko by nie chodzić do szkoły.
ale tak nie jest.ogólnie ta cała popieprzona sytuacja nie jest dla mnie prosta.jest mi z tym wszystkim bardzo trudno.chciałabym zniknąć,uciec,zasnąć i to wszystko przeczekać.nie potrafię się uśmiechać...i nie mam potrzeby nauczenia się tego,bo po co?wolę swoją maskę i wszechogarniający mnie smutek.boję się tej grupy terapeutycznej po cichu liczę na to,że mnie nie przyjmą.nie chcę by mi robili pranie mózgu..niby jestem asertywna,ale w końcu się poddam.
pozdrawiam Natalia
oczywiście się popłakałam,bo usłyszałam,że robię wszystko by nie chodzić do szkoły.
ale tak nie jest.ogólnie ta cała popieprzona sytuacja nie jest dla mnie prosta.jest mi z tym wszystkim bardzo trudno.chciałabym zniknąć,uciec,zasnąć i to wszystko przeczekać.nie potrafię się uśmiechać...i nie mam potrzeby nauczenia się tego,bo po co?wolę swoją maskę i wszechogarniający mnie smutek.boję się tej grupy terapeutycznej po cichu liczę na to,że mnie nie przyjmą.nie chcę by mi robili pranie mózgu..niby jestem asertywna,ale w końcu się poddam.
pozdrawiam Natalia
02 listopada 2011
Lekarstwo dla jednego może być trucizną dla innego.
pff..i co?znowu jestem chora.kaszlę jak stary gruźlik i mam katar.żyć się odechciewa.trudno żyje dalej.muszę się wykurować do piątku,bo czeka mnie gra nocna.obiecywałam sobie,że nigdy więcej nie idę na to i dupa.jest to tak fajne,że muszę iść.bieganie po lesie przez całą noc jest cudowne.na razie zdycham,plotę bransoletki,czytam "Vademecum zastępowego" o.O.w planach mam założenie własnego cechu rapsowników.pff.bredzę.
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
Etykiety:
anarchia,
bredzę,
chora,
coś,
depresja,
dół,
listopad,
nienawidzę,
nienormalna,
nuda
23 października 2011
A my nie chcemy uciekać stąd...
w ten weekend spędziłam u taty.nie mam na co narzekać,bo było fajnie.wróciłam 2h temu i nadal siedzę w glanach,bo liczę,że gdzieś wyjdę.co już mi się raczej nie uda.siedzę,myślę słucham rammstein.mocne brzmienie to coś czego potrzebuję.możliwe,że zacznę chodzić na jakąś terapię grupową.ale cóż życie toczy się dalej.nie mam o czym pisać.
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
Etykiety:
bredzę,
chora,
coś,
depresja,
nienawidzę,
nienormalna,
październik
20 października 2011
Depresja polega na tym, że chory nie potrafi się starać, a nawet kiedy się stara, to nie potrafi.
Bry..i co?wiedziałam.w środę byłam u psychiatry.mam stwierdzoną depresje.miałam 2 alternatywy:1.Leczyć się w szpitalu psychiatrycznym lub 2.Pozostać w domu i brać leki.
mogłam też mieć nauczanie indywidualne,z którego zrezygnowałam.biorę leki.śpię.chodzę do szkoły.biorę leki.śpię.chodzę do szkoły.i tak w kółko.pewnie będzie dobrze.
pozdrawiam Natalia
mogłam też mieć nauczanie indywidualne,z którego zrezygnowałam.biorę leki.śpię.chodzę do szkoły.biorę leki.śpię.chodzę do szkoły.i tak w kółko.pewnie będzie dobrze.
pozdrawiam Natalia
Etykiety:
bredzę,
chora,
depresja,
nienormalna,
nuda,
październik,
refleksja,
Zła
17 października 2011
Tak mówią wszyscy wariaci: że są normalni.
Mam same czarne myśli
Czarny jest mój cień
Pomalowałem się na czarno
Farba ma to czerń
Jest ze mną źle...nie poszłam dzisiaj do szkoły,bo jak stwierdziła mama.nie nadaję się by iść w tym stanie.chyba to jaka jestem nie jest do końca normalne.taa..myśli samobójcze,płacz i ogólne załamanie raczej do typowych zachowań nie należą.cóż..ja jestem innym w stanie pomagać jak "fachowy psycholog" za to sama jestem zagubiona,więc jutro czeka mnie wizyta u psychiatry.ciekawe czy będzie mi do twarzy w białym kaftaniku...?
pozdrawiam Natalia
Etykiety:
bredzę,
chora,
coś,
nienawidzę,
nienormalna,
październik,
refleksja,
wariat,
Zła
16 października 2011
W moim magicznym domu...
Dzisiaj nie będę nic pisać,bo nie mam humoru.wrzucam za to film z ppa ;> tak a propo mojej "patologii".gdyż podobno mam się wyprowadzić do piwnicy.
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
15 października 2011
zimno...
załamania ciąg dalszy...nie mam na nic ochoty,nic mnie nie cieszy.to wszystko to tylko maska.bo po co okazywać prawdziwe emocje?by wszyscy się pytali?
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
Etykiety:
bredzę,
coś,
dół,
nienawidzę,
październik,
refleksja,
Zła
14 października 2011
14.10.2011
jest mi smutno,jest mi źle..chodź mi pomóż, zabij mnie.
mam "mega doła".powiedziałabym,że to kanion,bo nie ma tak wielkich dołów.nie będę pisać więcej,bo to nie ma sensu.
mam "mega doła".powiedziałabym,że to kanion,bo nie ma tak wielkich dołów.nie będę pisać więcej,bo to nie ma sensu.
Etykiety:
bredzę,
coś,
dół,
nienawidzę,
październik,
refleksja,
Zła
13 października 2011
Chcesz wiedzieć, co naprawdę myśli kobieta,to patrz na nią uważnie,ale nie słuchaj tego co mówi...
Z ogłoszeń parafialnych mam zaszczyt poinformować,że mej szkole pojawiły się szafki...
tylko jedno,ale 1 szafka na dwóch uczniów,więc nie wiem jak moja współlokatorka zmieści swe buty po tym jak ja schowam do niej glany,ale to inna sprawa.
Czemu,gdy wszystko się już układa ja muszę to spieprzyć?chyba mam po prostu do tego talent.mi nic nie może w życiu wyjść,bo było by za dobrze.od dziś mam tego wszystkiego dość.obrażam się na cały świat i zamykam w sobie.nikt nie będzie o mnie nic wiedział.ludzie ranią.
pozdrawiam Natalia...
tylko jedno,ale 1 szafka na dwóch uczniów,więc nie wiem jak moja współlokatorka zmieści swe buty po tym jak ja schowam do niej glany,ale to inna sprawa.
Czemu,gdy wszystko się już układa ja muszę to spieprzyć?chyba mam po prostu do tego talent.mi nic nie może w życiu wyjść,bo było by za dobrze.od dziś mam tego wszystkiego dość.obrażam się na cały świat i zamykam w sobie.nikt nie będzie o mnie nic wiedział.ludzie ranią.
pozdrawiam Natalia...
Etykiety:
bredzę,
imię,
nienawidzę,
październik,
refleksja,
Zła
10 października 2011
Nienawidzą mnie,Nienawidzę ich...
podsumowując dzień dzisiejszy...
pozdrawiam Natalia
Etykiety:
anarchia,
nienawidzę,
październik,
refleksja,
szkoła,
tramwaj,
Zła
06 października 2011
Najgorsze..
Najgorsze jest to,gdy człowiek nie ma swojego miejsca,w którym może się ukryć przed światem.
24 września 2011
Choremu wychodzi na zdrowie radosna mina odwiedzającego... vol.2
I znowu nie robię nic...nie pisze,bo nie mam o czym.cały czas siedzę w domu,bo jestem chora już od 1,5 tygodnia.ech.przynajmniej mogłam skończyć film na nabór.jestem zadowolona ze swego "dzieła".miałam dzisiaj dobry dzień,tak nabijanie się z ludzi poprawia mi humor.przepraszam Maćku.teraz już wiesz czemu mnie ludzie nie lubią.
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
21 września 2011
Muzyka,której słuchamy jest soundtrackiem do naszego życia..
Dzisiaj jak zwykle nie robiłam nic,jestem dalej chora.z drugiej strony przekłamałam trochę,że nie robiłam nic,bo przepisywałam piosenki do śpiewnika.przepisałam 12,a łapa boli mnie jak jasna cholera.zjadłam chińczyka..biedny żółty człowiek.i czytam.
pierwiaszcze dzisiaj więcej nie piszę,bo po co?
pozdrawiam Natalia.
pierwiaszcze dzisiaj więcej nie piszę,bo po co?
pozdrawiam Natalia.
20 września 2011
Choremu wychodzi na zdrowie radosna mina odwiedzającego...
Jestem chora,niby nie jakoś wielce,ale chora.mam zapalenie zatok,co dyskwalifikuje mnie jako uczennicę,która ma chodzić do szkoły.przynajmniej na razie.pierwszy raz nie mam ochoty być chora wolałabym siedzieć teraz i gnić w szkole niż w domu.w domu się nudzę doszło to do tego stopnia,że już nie robię nic innego poza czytaniem z przerwami na posiłek.nawet nie mam głowy do pisania,bo co mam opisywać,że właśnie zjadłam chińską zupkę z torebki,albo że mam fizia i jem teraz pałeczkami.dziwne.pożarłam,bo delektowaniem tego nazwać się nie da 3 ciastka:ptysia,szarlotkę i napoleonkę.jestem za bardzo łakoma,a potem płaczę,żem gruba >,< cóż kończę,bo jak zwykle zaczynam bredzić.
18 września 2011
Harcerstwo to nie jest coś, co się umie, ale to jest coś, czym się jest...
dziś 1 raz wyszłam na dwór pod czas swojej choroby.byłam na 100leciu 16wdh.wszystko pięknie mają teraz kamień upamiętniający to,że już działają 100 lat.etc.etc.a teraz sama siedzę i główkuje nad naborem,bo nie jest to taka prosta sprawa.niestety,ale w dzisiejszych czasach trudno zachęcić młode dziewczęta do harcerstwa,gdyż większość jest bardzo zblazowana.zresztą nic nie wiedzą o tym znają tylko opinie,że harcerze to nudziarze,banda przebierańców i można by było tak dalej wymieniać.dobie technologii wszystko jest trudniejsze :(.
pozdrawiam Natalia
17 września 2011
Jestem anarchistą, jestem anarchistą i znowu nie spuszczę wody,
dziś pierwszy raz podczas mojego chorowania udało mi się wyspać.spałam do 10:30.lubię ten błogie uczucie "gnicia" pod kołdrą.jak zawsze chodziłam do południa w piżamie.kurczę nie robię nic,a jednak piszę.piszę,bo nie mam co robić.to jest to.z drugiej strony to co piszę,to takie "pierdzenie o niczym".ech..shit happens.wspominałam kiedyś,że jestem "Anarchistką"...?ta.etykietka pojawiła się przez mą koszulką z Anarchią i od tego się zaczęły serie ksywek i żartów,więc a propo Anarchii obrazek na koniec.
16 września 2011
Zachowuj się jak porządny trup.
Zdychania ciąg dalszy...
Obudziłam się dzisiaj o godzinie 8 jak przystało na porządnego trupa.podreptałam po domu po czym stwierdziłam,że muszę zmierzyć temperaturę.po 10 minutach rtęć w termometrze wskazała 38,5 C.hmm..czyli jeszcze żyje,bo zakładam,że moje zwłoki miałby niższą temperaturę.po skontrolowaniu temperatury postanowiłam wziąć tabletki,a propo tabletek:
Cały dzień leże,czytam,jem,leże,czytam...itd,więc w sumie nie mam nic do opisania.
pozdrawiam Trup
Obudziłam się dzisiaj o godzinie 8 jak przystało na porządnego trupa.podreptałam po domu po czym stwierdziłam,że muszę zmierzyć temperaturę.po 10 minutach rtęć w termometrze wskazała 38,5 C.hmm..czyli jeszcze żyje,bo zakładam,że moje zwłoki miałby niższą temperaturę.po skontrolowaniu temperatury postanowiłam wziąć tabletki,a propo tabletek:
2000 p.n.e.: Zjedz ten korzeń.i pisząc szczerze chyba zjem ten korzeń..
1200 n.e.: Ten korzeń to narzędzie diabła, zmów modlitwę!
1500 n.e.: Ta modlitwa to wymysł, wypij ten eliksir!
1800 n.e.: Ten eliksir to jad węża, weź tę tabletkę.
1900 n.e.: Ta tabletka nie działa, weź ten antybiotyk!
2000 n.e.: Ten antybiotyk to syntetyk, zjedz ten korzeń...
Cały dzień leże,czytam,jem,leże,czytam...itd,więc w sumie nie mam nic do opisania.
pozdrawiam Trup
15 września 2011
Zdycham
Dziś nie spałam od 3.ból głowy utrzymywał się przez 24h i w sumie nadal się utrzymuje.choć jest trochę słabszy.o 8 byłam u lekarza.nie lubię chodzić do lekarza,a zasadniczo do pediatry,bo czuje się jak debil siedząc sobie w poradni dzieci chorych.otaczają mnie fikuśne rysunki i dzieci co najmniej 2x od mnie młodsze,ale trudno zanim ukończę 16 lat jeszcze czeka mnie pewnie kilka takich wizyt i to debilne uczucie.leże i zdycham na materacu nie mam na nic siły i jestem blada.słowem:trup.
14 września 2011
Syndrom ,,Natalii"
"syndromem Natalii" nazwałam skłonność do chandry, nie zrozum mnie źle, wybrałam akurat twoje imię, bo jesteś moim autorytetem, szczególnie w dziedzinie robienia dobrej miny do złej gry "uszanowanko".
tak..mam już nawet swój syndrom.
jestem dumna,jak to rzadko się zdarza.
dziś nie będę się rozpisywać.w szkole spędziłam niepełne 3 godziny lekcyjne,gdyż na biologii po napisaniu kartkówki udałam się do pani pielęgniarki z bólem głowy,że nie mogę brać paracetamolu nie było możliwości pomocy mi,więc moja kochana mama musiała po mnie przyjechać.teraz siedzę i zdycham,pewnie to jakieś cholerne chorubsko.o dziwo nie chcę być chora.dziwne.
pozdrawiam Natalia
tak..mam już nawet swój syndrom.
jestem dumna,jak to rzadko się zdarza.
dziś nie będę się rozpisywać.w szkole spędziłam niepełne 3 godziny lekcyjne,gdyż na biologii po napisaniu kartkówki udałam się do pani pielęgniarki z bólem głowy,że nie mogę brać paracetamolu nie było możliwości pomocy mi,więc moja kochana mama musiała po mnie przyjechać.teraz siedzę i zdycham,pewnie to jakieś cholerne chorubsko.o dziwo nie chcę być chora.dziwne.
pozdrawiam Natalia
13 września 2011
Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz-Forrest Gump
Znowu siedzę sama..jak na razie jest ok,ale na dłuższą metę ta samotność jest męcząca.dzisiaj udało mi się nie spóźnić do szkoły.oczywiście musiałam jak zawsze wyjść w ostatniej chwili.jednak cudem przebiegając przez środek ulicy zdążyłam na tramwaj.ech ta adrenalina.pierwsza lekcja niemiecki,jak wiadomo nie lubię tego języka,gdyż jestem przeciw germanizacji w polskich szkołach.następnie matematyka:zastępstwo,na którym nigdy się nie napracujesz.potem 2h wf.1h istna masakra.2h zgon=bieg na 800m.niby nie mogę narzekać na swoją sprawność fizyczną,lecz biegów długodystansowych nie cierpię.ukończyłam tą mękę z wynikiem 3min 33 s,nie ma czym się szczycić,wolałabym np. 6;66...po wf religia,moja wolna godzina obijania się w bibliotece.potem polski,oczywiście zastępstwo,gdyż mojej cudownej wychowawczyni nie ma..tzn.ja się cieszę i życzę jej jak najlepiej,ale wracać do nas nie musi.tak minął mi dzień w szkole...wróciłam bimbajem,w którym o dziwo nie było tłoku,więc mogłam usiąść na podłodze.ta.to takie nie mainstremowe,a może i nie.oczywiście zostaje zaraz obcięta wzrokiem przez połowę pasażerów.zakładam,że w ich myślach pojawiło się;nienormalna,lepiej nie zwracać uwagi,niewychowana itp.tylko jedno "ale" jak zawsze powtarzam:jestem tylko dzieckiem.
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
12 września 2011
O wiele łatwiej jest żyć na uboczu, bez przyciągania niczyjej uwagi.
ech..cały dzień chce mi się spać.myślałam,że w szkole zasnę.oczywiście,żeby ten dzień nie był za dobry,zawaliłam kartkówkę z chemii.może jakoś to mi się upiecze...miło zacząć szkołę 1 w dzienniku.na etyce przyznałam się do tego,że miałam myśli samobójcze.na szczęście pani tego nie "roztrząsała"załamałabym się,gdybym miała zacząć chodzić do psychologa szkolnego.niech inni sobie chodzą,ale nie ja.czemu ludzie mi się zwierzają?czy wzbudzam,aż takie zaufanie?owszem wysłucham,postaram się pomóc zrozumieć.tylko potem przejmuje się bardzo ich problemami.tym bardziej jak zależy mi na nich.czuję się właśnie jak jakiś cholerny psycholog...tyle,że oni nie przejmują się swoimi "pacjentami".
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
11 września 2011
Żyje na świecie,lecz nie dla świata.
Dzisiaj w sumie nic ciekawego się nie zdarzyło.udało mi się raz wyspać w ciągu tego tygodnia,ech przynajmniej ten 1 raz -,-jak wspominałam wcześniej jestem u taty.oczywiście jak co niedzielę udaliśmy się na Olimpijkę by kontynuować naszą świecką tradycję.kupiłam sobie kolczyka...wspomnę,że tego kolczyka nie mogłam kupić nigdzie,a chodzi oczywiście o mój industrial w uchu,a tu fik i na bazarku jest :)taka mała rzecz,a cieszy.również dzisiaj skończyłam czytać książkę.lubię czytać książki,mogę się wtedy oderwać od rzeczywistości.pod czas czytania wyłączam się na świat i nic mnie nie obchodzi.to całkiem wygodne i ta szara codzienna rzeczywistość szybciej mija.kiedyś ktoś mi powiedział,że jestem jak postać z książki,a może z komiksu?jednak wydaje mi się,że ten komiks byłby zupełnie nieciekawy,tak samo jak nieciekawa jestem ja.
pozdrawiam Natalia
10 września 2011
święta Natalia
dzisiaj byłam na ecco walkathlonie...przeszłam trasę 10 km,więc zebrałam 40 zł,które przekazałam na konto fundacji tvn nie jesteś sam.tia..udzielam się "charytatywnie".zaintrygował mnie jeden fakt,gdyż byli tam wolontariusze z zhp.chodził nawet pewien instruktor i rozdawał ulotki o zhp młodzieży.kilka osób stojących przed mną dostało ulotki,mnie facet najzwyczajniej ominął...i tu refleksja.czyżbym miała jakieś piętno czy może stygmaty informujące o tym,że jestem z SH?ech..to było dziwne.teraz jestem u taty,tak jestem z rozbitej rodziny.istna "patalagia" jak mawia prezes.znowu zaczynam bredzić...
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
09 września 2011
Żyję w świecie bez ciebie...
właśnie wróciłam z biblioteki,spędziłam tam połowę swego dnia.hm..oprócz snu dziś w domu byłam może 1 godzinę.lubię tam przychodzić,mogę pobijać się udając,że coś robię.pooglądać ludzi,bo przychodzą różni.chyba nigdy nie pisałam,że lubię obserwować ludzi.jest to mój bzik.czasem siadam i obserwuje to wszystko z boku niczym naukowiec obserwujący życie mrówek,ale to taka lekka dygresja.przed moim obijaniem się w bibliotece byłam w szkole.ta szara rzeczywistość -,-z drugiej strony jestem zadowolona,bo dostałam dziś pozytywną ocenę z angielskiego co jest wielkim sukcesem,gdyż jestem "angielskim debilem",a moja znajomość tego języka kończy się na jednym wyrażeniu "Hello,My name is Natalia,One dolar,please.".tak 1 raz jestem z siebie dumna.tak tym razem na WOS-ie kolejna nauczycielka kazała nam napisać 5 swoich cech,z których jesteśmy dumni.czy to tydzień uprzykrzania mi życia?na szczęście miałam kartkę z poprzednich cudownych zajęć i przepisałam kilka kłamstw.tym razem,gdy wracałam nie popsuła mi się noga.jednak,gdy wysiadłam z tramwaju i spojrzałam na niebo stwierdziłam:hmm..może jeszcze zacznie padać.i...zaczęło padać.muszę przestać myśleć,to może będzie lepiej na tym świecie.
pozdrawiam Natalia
pozdrawiam Natalia
08 września 2011
Głowa do góry..jutro będzie jeszcze gorzej!
tak...jak zawsze,prawie zawsze wstałam dziś o 7.uczłowieczyłam się i wyszłam na tramwaj.tradycyjnie złamałam prawo nie przechodząc na pasach,a biegnąc przed środek jezdni do tramwaju,przynajmniej się nie spóźniłam.w szkole jak zawsze myślałam,że zasnę na lekcjach.aż do zastępstwa na godzinie wychowawczej.nauczycielka dała nam kartki i kazała napisać w kolumnie swoje personalia (imię i nazwisko). po czym do każdej litery dopisać swoją cechę lub rzeczownik,który nas opisuje..tylko uwaga haczyk!miały być to tylko pozytywne epitety -,-było ciężko.nie wiem czy pisałam,ale ja mam jedną wadę,a jest to brak zalet.oczywiście Pani C. mi zaprzeczyła i kazała coś napisać.po wypełnieniu przez siebie kartki szły w obieg i każdy z klasy mógł coś napisać komuś na kartce..hm. moja kartka jak każdego przewędrowała przez wszystkich;nowych epitetów 3...tia. Ci ludzie mnie nie lubią o.O choć nie ja jedna miałam taką sytuacje to podobno przez roszady z zamianą miejsc.
fakt,faktem dowiedziałam się,że jestem:koleżeńska,zabawna i fajna...po przeczytaniu tego stwierdziłam hm..wy znacie chyba jakąś inną Natalię.
pozdrawiam Natalia
fakt,faktem dowiedziałam się,że jestem:koleżeńska,zabawna i fajna...po przeczytaniu tego stwierdziłam hm..wy znacie chyba jakąś inną Natalię.
pozdrawiam Natalia
07 września 2011
dziś,7.09
Jesienią zawsze zaczyna się szkoła
A w knajpach zaczyna się picie
Jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner
I tak skończymy o świcie
Jesienią zawsze myślę o latach
Tak starych, jak te kamienice
Jesienią o zmroku przechodzę z tobą
Przez pełne kasztanów ulice
dzień jak zawsze,szkolna rutyna.przynajmniej zaczynałam od 2 lekcji..w szkole hm..jak to zwykle podziwiałam popisy małp.przewidziane atrakcje ich występów to min. : zabieranie butów oraz podpalanie włosów.od mnie stanowcze: paszła won!gdy wróciłam do domu zjadłam jakże oryginalne danie czyli:sos pomarańczowo cynamonowy z kurczakiem + rozgotowane kopytka..mm bella fantastico.oczywiście nie obyło się bez umazania się i wyglądałam jak świnia,jak brudna świnia -,-spotkałam się z J. i wygadałam się na najbliższy tydzień.z ciekawostek jadłam lody o smaku smerf są takie świetne,że ja pierwiaszcze.ledwo wróciłam do domu,bo tak boli mnie noga.chyba się popsułam.już kończę to moje bredzenie,bo nie mam na dalszą część pomysłu...
pozdrawiam Natalia
A w knajpach zaczyna się picie
Jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner
I tak skończymy o świcie
Jesienią zawsze myślę o latach
Tak starych, jak te kamienice
Jesienią o zmroku przechodzę z tobą
Przez pełne kasztanów ulice
dzień jak zawsze,szkolna rutyna.przynajmniej zaczynałam od 2 lekcji..w szkole hm..jak to zwykle podziwiałam popisy małp.przewidziane atrakcje ich występów to min. : zabieranie butów oraz podpalanie włosów.od mnie stanowcze: paszła won!gdy wróciłam do domu zjadłam jakże oryginalne danie czyli:sos pomarańczowo cynamonowy z kurczakiem + rozgotowane kopytka..mm bella fantastico.oczywiście nie obyło się bez umazania się i wyglądałam jak świnia,jak brudna świnia -,-spotkałam się z J. i wygadałam się na najbliższy tydzień.z ciekawostek jadłam lody o smaku smerf są takie świetne,że ja pierwiaszcze.ledwo wróciłam do domu,bo tak boli mnie noga.chyba się popsułam.już kończę to moje bredzenie,bo nie mam na dalszą część pomysłu...
pozdrawiam Natalia
06 września 2011
05 września 2011
...
tak..przed chwilą wróciłam ze szkoły.piszę teraz,bo potem nie będzie mi się chciało pisać jeszcze bardziej.będę się "owalać".lubię swój nowy plan,3 dni na 2 lekcje to jest to.pomijając fakt,że siedzę potem do 16...a teraz siedzę sobie sama w domu i myślę.myślę nad tym,że lubię być sama,lecz nie jestem samotnikiem.potrzebuje ludzi by jako tako funkcjonować w tym świecie,ale czy ci ludzie potrzebują mnie?chyba nie...
A.ma mnie w głębokim poważaniu..przy okazji ciekawe czy pamięta o moim istnieniu?pewnie nie.kto by pamiętał o takim mały cieniu człowieka.
pozdrawiam Nat.
A.ma mnie w głębokim poważaniu..przy okazji ciekawe czy pamięta o moim istnieniu?pewnie nie.kto by pamiętał o takim mały cieniu człowieka.
pozdrawiam Nat.
04 września 2011
ŻJDD
dzień dzisiejszy jest zwyczajny i przy okazji nudny.jak zwykle do południa włóczyłam się po domu jak trup w piżamie.atrakcją dnia była wycieczka do biedronki.jak ja uwielbiam ten sklep.po powrocie posiliłam się paszą treściwą w postaci makaronu z sosem i zaczęłam czytać.tak czytanie to moje hobby,mój sport,a może sposób na zabicie czasu?fakt faktem "lubię to".gdy czytałam ten thriller naszła mnie pewna refleksja,a brzmi ona tak."chciałabym poznać reakcje ludzi na wieść o tym,że nie żyje"
ta..bardzo pesymistyczne."chciałabym zobaczyć swój pogrzeb" jeszcze gorzej?
ten fakt mnie intryguje,ale może dlatego,że dopiero wtedy zobaczyłabym co tak na prawdę znaczę dla tych wszystkich osób,które mnie otaczają.czy moja "kochana" klasa by się pojawiła na pogrzebie,co by się malowało na ich twarzach?rozpacz,zdumienie,a może po prostu znudzenie...czasem marzę o tym,by zniknąć.tak ten dzień jest złym dniem.
pozdrawiam Natalia.
ta..bardzo pesymistyczne."chciałabym zobaczyć swój pogrzeb" jeszcze gorzej?
ten fakt mnie intryguje,ale może dlatego,że dopiero wtedy zobaczyłabym co tak na prawdę znaczę dla tych wszystkich osób,które mnie otaczają.czy moja "kochana" klasa by się pojawiła na pogrzebie,co by się malowało na ich twarzach?rozpacz,zdumienie,a może po prostu znudzenie...czasem marzę o tym,by zniknąć.tak ten dzień jest złym dniem.
pozdrawiam Natalia.
03 września 2011
łikend
tak i oto przed mną długo wyczekiwany weekend.i?i nic.
dzisiaj piszę wcześnie,bo potem mi się nie będzie chciało.ach to moje lenistwo.
jak na dzień wolny wstałam wybitnie wcześnie,gdyż obudziły mnie kochane bachorki.
zjadłam marne śniadanie,czerstwa bułka+szynka z biedronki (kurcze ile musieli zabić tych biedronek na szynkę)+pseudo ekologiczny pomidor z bazaru.zjedzenie posiłku spowodowało wzrost poziomu mojej pesymistycznej energii,więc postanowiłam spróbować upodobnić się do człowieka.przez poranną toaletę.po uczłowieczeniu stwierdziłam,że moje włosy są jeszcze bardziej zielone niż niebieskie,ale trudno im dziwniej wyglądam tym lepiej.po czym męczyłam się 0,5h by założyć kolczyk co nie jest prostą sprawą,bo te cholerne metalowe kuleczki od sztangi trudno się nakręca T,T.teraz siedzę w piżamie i zmagam się z dylematem,bo nie wiem w co się ubrać pierwszy raz mam ten dylemat czyż to przez obcowanie z tymi plastikami w szkole?czyżby zadziałała zasada kto z kim przystaje takim się staje...sama już nie wiem.przynajmniej na spotkanie klasowe pójdę w bieliźnie i trampkach,a co!
pozdrawiam Natalia
dzisiaj piszę wcześnie,bo potem mi się nie będzie chciało.ach to moje lenistwo.
jak na dzień wolny wstałam wybitnie wcześnie,gdyż obudziły mnie kochane bachorki.
zjadłam marne śniadanie,czerstwa bułka+szynka z biedronki (kurcze ile musieli zabić tych biedronek na szynkę)+pseudo ekologiczny pomidor z bazaru.zjedzenie posiłku spowodowało wzrost poziomu mojej pesymistycznej energii,więc postanowiłam spróbować upodobnić się do człowieka.przez poranną toaletę.po uczłowieczeniu stwierdziłam,że moje włosy są jeszcze bardziej zielone niż niebieskie,ale trudno im dziwniej wyglądam tym lepiej.po czym męczyłam się 0,5h by założyć kolczyk co nie jest prostą sprawą,bo te cholerne metalowe kuleczki od sztangi trudno się nakręca T,T.teraz siedzę w piżamie i zmagam się z dylematem,bo nie wiem w co się ubrać pierwszy raz mam ten dylemat czyż to przez obcowanie z tymi plastikami w szkole?czyżby zadziałała zasada kto z kim przystaje takim się staje...sama już nie wiem.przynajmniej na spotkanie klasowe pójdę w bieliźnie i trampkach,a co!
pozdrawiam Natalia
02 września 2011
ouu..shit vol.2
szkoła,szkoła.
hm..dzisiaj 1 dzień pseudo nauki,jak na razie nie narzekam,choć mogłoby być lepiej.
podsumowując w klasie jest 5 nowych osób rozkładając to na czynniki pierwsze:
a)D. 2 rok w 2 klasie,jak na razie mi nie podpadł :)
b)T. zasadniczo nic o nim nie wiem
c)W. plastik pustak i nie wiem co jeszcze
d)J. normalna dziewczyna (dzięki szatanie)
e)F. hmm..Włoszka dość specyficzna,ale mogło być gorzej.
nie ma to jak szybka ocena ludzi,ale moje pierwsze wrażenie zazwyczaj jest celnie trafione.pisząc dalej o tej jakże cudownej szkole.nie mam gdzie zostawiać rzeczy,gdyż po cudownym remoncie szatni i zlikwidowaniu boksów pojawiły się niewidzialne szafki tzn.nikt ich nie widział,nie widzi i za pewne w najbliższym czasie nie zobaczy.nasuwa mi się jedno zdanie..w każdej szkole mają szafki,tylko w Grajdole nie mają -,-.tym zakończę te moje szaleńcze brednie...pewnie ten kto to czyta ma niezłą polewkę,ale trudno.taka jestem i nic tego nie zmieni.
pozdrawiam Nat
01 września 2011
ouu..shit
haha..początek roku,1 września jak kto woli.
jakby to zacząć.wstałam dzisiaj o 7,by doprowadzić się do stanu "używalności",a i tak ledwo zdążyłam na rozpoczęcie roku,które było na 9.pisząc szczerze jak każdy nie miałam ochoty wracać do szkoły.przyznaje się nienawidzę swojej jakże cudownej klasy.są to ludzie,z którymi spędziłam rok i nic mnie z nimi nie łączy.równie dobrze mogłabym wpaść z kałachem i strzelić seryjkę w ich stronę o.O nienawidzę tej cholernej obojętności i skrajnego debilizmu,choć może w tym roku będzie lepiej.jeśli nie pierwiaszczę na ostatni rok zmieniam szkołę nikt za mną tęsknić nie będzie.po odwaleniu formalności w klasie byłam wolna.spotkałam się z ludźmi ze starej i klasy i było fajnie z nimi mam przynajmniej o czym rozmawiać.po czym wróciłam do domu i poszłam spać.teraz wstałam i piszę te głupoty..ciekawe czy ktoś to kiedyś przeczyta.fuck jak ja tego wszystkiego nienawidzę...więc unoszę głowę do góry i myślę "Miej wyjebane,a będzie ci dane.."
pozdrawiam Nat.
31 sierpnia 2011
dziś,31.08
ta..jakby to zacząć.cóż dzień jak zawsze,jak zwykle nie obudziłam się na śniadanie,więc jadłam sama.potem zaczęto mnie poganiać by jechać na jakże cudowne targowisko na ul.Bakalarskiej by kupić buty do szkoły.Po 1h..szukania i mojego ogólnego załamania,bo nigdzie nie było butów w moim rozmiarze w końcu kupiłam trampki.z jakże cudnego bazaru zostałam wyciągnięta na nowy świat,by się powłóczyć.Z włóczenia były nici,gdyż Majkę obtarły martensy (słowem 1:0 dla glanów,które nie obcierają,a przynajmniej moje). Z braku laku postanowiłyśmy siedzieć pod pomnikiem Mikołaja Kopernika,ale zastrzegam,że my nie należymy do typowej młodzieży przesiadującej w tym miejscu.Nie jesteśmy a)bananami,b)"skejcikami",c)lansami...my jesteśmy sobą.wprost wyśmiewamy się z takich osób,które są nie świadome swojej śmieszności.siedząc pod tym pomnikiem miałam okazję poznać Janusza Korwina-Mikke.Jestem dumna z siebie,gdyż poprosiłam go o autograf wzbudzając podziw u Majki.podsumowując nie było tak źle pomijając jeden fakt,ale o Mr.A.opowiadać nie będę.Ach..lubię tak przynudzać,pewnie i tak nikt tego nie czyta.
28 sierpnia 2011
Zmiana...
Zastanawiam się nad zmianą idei tego bloga.Nie potrafię już słuchać (a może mi się nie chce? ) rozmów ludzi i opowiastek z życia wziętych.następne posty będą opisywały co robiłam,będzie to swego rodzaju pamiętnik/dziennik?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





